myportraite

( O1 ) kim jestem

Jo Seva to pseudonim — świadoma decyzja, żeby oddzielić pracę twórczą od życia prywatnego. Twarz jest prawdziwa. Historia jest prawdziwa. Badania są prawdziwe. Imię na okładce to wybór, nie maska.

Nazywam się Joanna Szewczyk.
Piszę jako Jo Seva.

Ćwierć wieku temu marzyłam o psychologii. Wybrałam pedagogikę na Uniwersytecie Warszawskim — bo w tamtych czasach psychologia uchodziła za kierunek „bez przyszłości”, dla ludzi, którzy trochę zwariowali. Nie żałuję. Psychologia nie została moim zawodem — została czymś trwalszym: pasją, która nigdy nie wygasła.

Bo od zawsze towarzyszyły mi te same pytania. Dlaczego myślimy logicznie, a działamy nielogicznie? Dlaczego perfekcyjny plan potrafi skończyć się porażką, a to, co nie miało prawa się udać — przynosi spektakularne efekty? I to, co fascynowało mnie najbardziej: czym właściwie jest dobro, a czym zło — w nas, nie w podręcznikach.

Sensu szukałam najpierw tam, gdzie szuka go większość z nas: w astrologii i fascynacji magią. Zrobiłam chyba wszystkie testy, jakie istnieją — na inteligencję każdego rodzaju, na typ osobowości, ascendent i numer mojej drogi życia. Chodziłam na szkolenia z medytacji i oddechu. Poszłam na terapię i na coaching. I chcę to powiedzieć uczciwie, bo rzadko się to mówi: znajdowałam odpowiedzi. Tylko zawsze częściowe – takie po części moje, ale też z elementami, które zupełnie do mnie nie pasowały. Każda mapa opisywała kawałek terytorium — i żadna nie tłumaczyła, dlaczego działa wtedy, kiedy działa, a nie działa wtedy gdy tego najbardziej potrzebujesz…

Ukojenie dawała mi druga pasja: czytanie. Na mojej półce poziomy świadomości Davida Hawkinsa stały obok „Krótkiej historii czasu” Stephena Hawkinga — i dziś widzę, że ta półka była mapą mojej drogi, zanim ja sama ją zobaczyłam. Często czułam się głupia, bo wiedziałam różne rzeczy, ale nie potrafiłam wskazać, skąd je wiem. To poczucie zapamiętałam na zawsze — i dlatego dziś pod wszystkim, co piszę, znajdziesz źródła. Nie dla ozdoby. Z szacunku dla Ciebie i dla siebie sprzed lat.

Odpowiedzi szukałam też wśród ludzi. Całe moje życie zawodowe to kontakt z człowiekiem — od obsługi klienta po zarządzanie i szkolenie zespołów. Widziałam ludzi z różnych kultur, na różnych stanowiskach, w bardzo różnych momentach życia — od osób bezdomnych po twarze znane z telewizji. I odkryłam coś, co uważam za jedną z najważniejszych lekcji, jakie dostałam: wbrew pospolitym ocenom, w swojej pierwotnej naturze jesteśmy do siebie zaskakująco podobni.

Przez te wszystkie lata byłam też samotną mamą. I nosiłam w sobie przekonanie, które zna wiele z nas: że zawiodłam, bo nie umiałam stworzyć swojemu dziecku pełnego domu. Długo traktowałam to przekonanie jak fakt. Dziś wiem, że było filtrem — jednym z tych, o których piszę na tej stronie. Ale wtedy bolało jak prawda, w którą uwierzyłam, że samotne macierzyństwo to porażka matki i jej wina za, którą płaci dziecko… 

A potem, trzy lata temu, moje życie zatrzymało się w jednej sekundzie. Z osoby energicznej, sprawnej, niezależnej duchem i ciałem — stałam się kimś, kto musiał uczyć się wszystkiego od nowa. Świat wokół mnie się zmienił. Ludzie wokół mnie się zmienili. A ta nowa sytuacja zatrzasnęła mnie w klatce własnego wnętrza — sam na sam z pytaniami, których wcześniej udawało się nie zadawać, i z emocjami, które nawzajem sobie przeczyły.

To właśnie wtedy pasja przestała być hobby, a stała się kołem ratunkowym. Nie szukałam już kolejnej mapy aby wskazała mi drogę — szukałam mechanizmu, który wpływa na to jak wyznaczam własną drogę. I znajdowałam go nie w obietnicach, tylko w badaniach: w wyjaśnieniach, dlaczego czuję to, co czuję, dlaczego częściowe odpowiedzi były częściowe, i dlaczego cudze recepty na moje życie nigdy nie działały…

Umysł. Od Nova. wyrosło z tamtej klatki. Piszę dla Ciebie, jeśli jesteś dziś w podobnym miejscu — nie po to, żeby odbierać Ci mapy, które masz, tylko żeby pokazać Ci terytorium, które jest większe niż mapa, którą sobie narzuciłaś i że możesz ją w każdym momencie życia przepisać. Bo zrozumienie było pierwszą rzeczą, która mnie stamtąd wyprowadziła.

( O2 ) zaproszenie

Najlepsze miejsce, żeby zacząć naszą znajomość, to trzy minuty z samą sobą.

Przewijanie do góry